niedziela, 9 września 2018

Muzyka w architekturze (3)


Koncerty u Bożej Opatrzności


W poprzednim odcinku cyklu „Muzyka w architekturze” (Robb+Maggazin 11/2016, s.18-21) przedstawiłam wprawdzie ewangelicki kościółek świętego Krzysztofa we Wrocławiu i odbywające się w nim koncerty z interesującym historycznym tłem – jednak w jubileuszowym Roku 500 lat Reformacji
nie mogłabym pominąć obiektu, który nie dość, że znajduje się w centrum Wrocławia, piastującego miano jednej z 36 europejskich stolic Reformacji, to jeszcze jako kościół ewangelicki służył najpierw ewangelikom reformowanym, by po II wojnie światowej stać się główną świątynią Wrocławia dla wyznawców Konfesji Augsburskiej.


Kościół pw. Opatrzności Bożej we Wrocławiu


Kościół ewangelicko-augsburski pw. Opatrzności Bożej położony przy ulicy Kazimierza Wielkiego w Dzielnicy Czterech Wyznań zajmuje pozycję wyjątkową wśród dawnych protestanckich świątyń Wrocławia – nie tylko z powodu swojej historii, ale również ze względu na odmienną formę architektoniczną. 


Wnętrze kościoła ewangelicko-augsburskiego pw. Opatrzności Bożej we Wrocławiu - Święto Muzyków 2014 roku









Warto go odwiedzić także dlatego, że obecnie odbywają się w nim liczne wydarzenia muzyczne, m. in.:


- koncerty instrumentalne, organowe i kameralne z cyklu „Adwent u Bożej Opatrzności”; 

- w dniu Święta Reformacji, podczas uroczystych Nieszporów Reformacyjnych prezentowana bywa najczęściej muzyka dawna; 

- co roku także, podczas „Ekumenicznego Kolędowania w Dzielnicy Czterech Wyznań w Święto Epifanii” zapraszane chóry wykonują przy akompaniamencie organów tradycyjne pieśni bożonarodzeniowe kilku wyznań chrześcijańskich, z aktywnym udziałem zgromadzonych w kościele wyznawców różnych konfesji.


Przy organach podczas Święta Muzyków 2014 roku

Od kilku lat organizowane są też tutaj koncerty „Święta Muzyków”, podczas corocznych Ekumenicznych Nabożeństw Słowa Bożego, z imponującą obsadą chóralną i instrumentalną. 


Inauguracja Międzynarodowego Festiwalu "Wieczory Organowe u Bożej Opatrzności" w 2016 roku
Biskup Waldemar Pytel i dr Dawid Ślusarczyk















Coroczny cykl koncertowy, zajmujący ważną pozycję w letniej ofercie kulturalnej Wrocławia i cieszący się niesłabnącym zainteresowaniem melomanów tworzą recitale najwyższej klasy artystów, odbywające się tutaj w lipcowe i sierpniowe niedziele, w ramach Międzynarodowego Festiwalu „Wieczory Organowe u Bożej Opatrzności”.


Prospekt organowy z bliska


Zanim jednak skupimy uwagę na festiwalu muzyki organowej – proponuję podróż w czasie do wieku osiemnastego, kiedy Prusy przejęły panowanie nad Śląskiem i jego stolicą. 

Król Prus Fryderyk II, po zaborze Śląska przez Prusy w latach 1740-1742, obrał na swoją siedzibę w ówczesnym Bresslau barokowy pałac Peina-Spätgena, który zakupił i zaadaptował na pałac królewski. W drugiej połowie XVIII w. rozpoczął dobudowę nowego, rokokowego skrzydła południowego, mieszczącego reprezentacyjne wnętrza. Urządził też ogród w stylu francuskim, z rzeźbami, przylegający do placu ćwiczeń i parad (obecnie Plac Wolności).
Prestiż tej części miasta został dodatkowo podkreślony przez budowę kościoła ewangelicko-reformowanego, który powstał w latach 1746-1750 w bezpośrednim sąsiedztwie pałacu królewskiego, właśnie z woli króla Fryderyka II, zwanego Wielkim.

Latem 1742 roku Fryderyk II podarował wrocławskiej gminie kalwińskiej budynek Generalnego Urzędu Podatkowego wraz z koncesją na publiczne odprawianie nabożeństw. Był to doniosły moment dla społeczności ewangelików reformowanych, którzy wcześniej musieli korzystać z kaplicy urządzonej w prywatnym mieszkaniu, mimo, że tradycje protestanckie w mieście panowały od dawna. Luteranie odprawiali tutaj przecież swoje nabożeństwa począwszy od 1523 roku, kiedy to dr Johann Hess wygłosił w kościele św. Marii Magdaleny pierwsze kazanie w duchu luterańskim.


Kalwiniści z zapałem przystąpili do wznoszenia swojego kościoła w 1746 r., po zorganizowaniu zbiórki pieniężnej wśród współwyznawców i częściowym wyburzeniu istniejącego budynku. W maju 1747 r. położono kamień węgielny. Kiedy obiekt był już niemal gotowy, podczas pamiętnej czerwcowej nocy 1749 r. rozszalała się nad miastem gigantyczna burza. Jeden z piorunów uderzył w Wieżę Prochową położoną nieopodal, przy Wallstrasse (obecnie ul. Pawła Włodkowica). Pełniła ona od wielu lat funkcję magazynu wojskowego. W feralnym dniu w jej piwnicach znajdowało się podobno ponad dwieście beczek prochu strzelniczego. Potężna eksplozja całkowicie zniszczyła wieżę i 43 domostwa, a kościół św. Antoniego, przyległy klasztor oraz nowo-budowany kościół ewangelicko-reformowany wraz z 52 budynkami mieszkalnymi uległy poważnym uszkodzeniom. Niemal 1000 dachów zostało zerwanych. W wyniku jednej z największych katastrof w dziejach miasta śmierć poniosło ok.100 osób, a 600 zostało rannych.

Po ponownej zbiórce funduszy przerwane prace budowlane podjęto pod kierunkiem Jonasa Friedricha Arnolda. Wrocławski mistrz budowlany Ernst Gottlieb Klackbrenner był wykonawcą detalu architektonicznego. We wrześniu 1750 r. kościół konsekrowano. Królewskiego budowniczego i architekta, Holendra Jana Boumana (niem. Johann Boumann)* uważa się za autora projektu świątyni.


Wnętrze kościoła pw. Opatrzności Bożej - widok od strony wejścia głównego


Architektura kościoła ewangelicko-reformowanego stanowiła swoisty przełom na tle starszych protestanckich świątyń Wrocławia – okazałych gotyckich budowli St. Elisabeth-Kirche (kościół św. Elżbiety), czy St. Maria-Magdalena-Kirche (kościół św. Marii Magdaleny), które zachowały charakter bryły zgodny z katolicką tradycją.


Elewacja frontowa

Stylistycznie budynek kościoła łączy cechy późnego śląskiego baroku, fryderycjańskiego rokoka i wczesnego klasycyzmu w wydaniu berlińskim.

Kościół nie jest orientowany. Założony został na planie prostokąta, wymurowany i otynkowany, przekryty dachem mansardowym. Czworoboczna wieża, zwieńczona namiotowym hełmem z blachy miedzianej, częściowo wtapia się w północną, frontową fasadę.
Do wnętrza prowadzą rokokowe drzwi, umieszczone w piaskowcowym portalu w parterze wieży. Elewacja frontowa jest w przyziemiu boniowana, wyżej zdwojone pilastry kompozytowe podpierają optycznie gzyms wieńczący. Wieża powtarza ten schemat: naroża są ścięte, boniowane, wyżej objęte pilastrami, niosącymi konsolkowy gzyms koronujący.


Elewacja frontowa - wieża
Elewacja boczna

Otwory okienne fasady, wieży i elewacji bocznych w partii przyziemia obwiedziono piaskowcowymi opaskami. Uwagę zwraca detal: portal ozdobiono wazonami i reliefowym przedstawieniem orła z wieńcem laurowym i gałązką palmową, a część piaskowcowych opasek okiennych udekorowano wicią akantową i rocaillami. Kolorystyka elewacji mieści się w odcieniach ugru.



Rokokowe drzwi umieszczone w piaskowcowym portalu









Relief - orzeł z wieńcem laurowym i gałązką palmową




















Jako nowy typ budowli sakralnej świątynia ma salowe, jednoprzestrzenne wnętrze, otoczone eliptycznymi emporami, przekryte sklepieniem sferycznym i doświetlone dwoma kondygnacjami okien.


Dwukondygnacyjne empory skierowane są w stronę ołtarza ambonowego na ścianie południowej.

 

Recital Daniela Rotha "Magdalena Czajka in memoriam"











Dwie kondygnacje eliptycznych empor










Złocenia w strefie ołtarzowej




Całość utrzymana jest w tonacji kremowej bieli, z zachowanymi eleganckimi złoceniami (wyk. A. Guder i M. Rogge pod kierunkiem C. H. Studta).


Empory z fragmentem sklepienie sferycznego

Ołtarz ambonowy

Detal ołtarza
















Oko Opatrzności nad prospektem organowym

Północna empora organowa mieści rokokowy prospekt z 1752 r., pierwotnie wyposażony w instrument Johanna Gottlieba Wilhelma Schefflera. Po wielu naprawach, w drugiej dekadzie XX w. podjęto decyzję o wstawieniu nowego instrumentu w zabytkową obudowę wraz z wymianą starych piszczałek. W 1924 r. prace zostały ukończone. Bawarska firma G. F. Steinmeyer & Co. skonstruowała wówczas instrument 40-głosowy z trakturą pneumatyczną. Przekomponowania dyspozycji organów w latach 1926-1927 podjęła się firma Sauer. Podczas ostatniego remontu i generalnej przebudowy (1989-1991) organmistrzowie Marek Mikonowicz i Antoni Szydłowski rozbudowali instrument, usunęli żaluzję drugiego manuału, wprowadzili trakturę elektro-magnetyczną i wyposażyli stół gry w elektroniczny system sterowania. Odrestaurowano także prospekt organowy.


Rokokowy prospekt organowy (1752 r.)




Osiemdziesiąt lat po powstaniu kościoła, w roku 1830 - z okazji jubileuszu 300-lecia ogłoszenia Konfesji Augsburskiej król Prus Fryderyk Wilhelm III nadał świątyni miano kościoła Dworskiego (Hofkirche), jako symbol szczególnej więzi wyznań protestanckich z monarchią Hohenzollernów.


Chrzcielnica neobarokowa z XIX w., przeniesiona
z kościoła pw. Zbawiciela (zniszczonego w 1945 r.)
Kapitel pilastra wewnętrznego












Jedna z dwóch tablic,
poświęconych parafianom,
którzy zginęli podczas I wojny światowej

         


Tablica z okresu napoleońskiego
z symbolami Krzyża Żelaznego











                                                                                Do zakończenia II wojny światowej kościół służył ewangelikom reformowanym.

 

W 1945 r. konstrukcja dachowa uległa zniszczeniu. Po remoncie, w listopadzie 1947 r., świątynię konsekrowano jako parafię ewangelicko-augsburską.



Beata Bigda

Wrocław, lipiec 2017 roku

*Jan Bouman (ur.1706 r. w Amsterdamie - zm.1776 r. w Berlinie) działał z powodzeniem na terenie Prus – najpierw w Poczdamie (od 1732 r. - dzięki zaproszeniu króla Prus Fryderyka Wilhelma I), później w Berlinie (od 1747 r.). Dzielnica Holenderska (Holländisches Viertel), Brama Berlińska (Berliner Tor) i Stary Ratusz (Altes Rathaus) – to jego znane realizacje w Poczdamie. W 1755 r. został mianowany przez króla naczelnym dyrektorem budów w Poczdamie i Berlinie, prowadząc królewskie projekty budowlane. W Berlinie odnowił budynek Berlińsko-Brandenburskiej Akademii Nauk, zbudował pałac dla księcia Henryka Pruskiego (obecnie budynek główny Uniwersytetu Humboldta – uważany za jego najwybitniejsze dzieło). Ukończył budowę katedry św. Jadwigi według planów Jeana Laurenta Legeay’a.
W 1997 r. w poczdamskiej Dzielnicy Holenderskiej w budynku przy Mittelstrasse 8 otwarto muzeum kultury holenderskiej – Dom Jana Boumana. Eksponatami, ukazującymi życie codzienne pierwszych mieszkańców osiedla są między innymi meble i przedmioty codziennego użytku, pochodzące z ok. 1735 r.



Artykuł ten ukazał się na łamach Dolnośląskiego Magazynu Społeczno-Kulturalnego ROBB+MAGGazin, w numerze 13/2017. 

środa, 4 kwietnia 2018

Savoir-vivre XXI wieku (2)


Odcinek drugi:
O korespondencji w sieci


Jakkolwiek zasady prowadzenia korespondencji klasycznej różnią się w sposób oczywisty od dzisiejszej wymiany myśli i informacji metodami przeróżnymi, m. in.: posyłania e-mail'owych listów, tzw. "chat"-u, czy krótkich wiadomości przesyłanych telefonicznie (sms) - to jednak pewne pryncypia z zamierzchłej epoki tradycyjnego savoir-vivre'u przetrwały.
 
Ludzi nie szanujących tych zasad podstawowych można dzięki temu łatwo wyróżnić spośród swoich znajomych i umieścić na liście pt. "SZKODA CZASU NA KORESPONDENCJĘ Z TYMI OSOBAMI".

A oto parę punktów, których przestrzeganie nic nie kosztuje, za to może pomóc w zdobyciu szczerych, otwartych i przyjacielskich kontaktów z bliźnimi. Dotyczą wiadomości przesyłanych pocztą elektroniczną (e-mail):

1. ZAWSZE ODPOWIADAJMY NA MAIL'E OSOBISTE, kierowane tylko do nas przez osoby nam osobiście znane, zawierające jakieś pytania, czy prośby - nawet, jeśli nie zamierzamy ich spełnić, ani wdawać się w dyskusję. TRZEBA ODPOWIEDZIEĆ, CHOĆBY ODMOWNIE. Z szacunkiem, co nie znaczy, że mamy ulegać jakimkolwiek "naciskom", itp. 
NAUCZMY SIĘ UPRZEJMIE ODMAWIAĆ. To lepsze, niż lekceważenie poprzez milczenie.

2. NIE MAMY OBOWIĄZKU NATOMIAST ODPOWIADAĆ na mail'e "systemowe", kierowane jednocześnie, publicznie, do wielu osób w jednej sprawie, choćby nadane przez osoby nam osobiście znane.

3. Przy nadawaniu maila "zbiorowego" zadbajmy o to, by nie podawać do publicznej wiadomości adresów mailowych wszystkich odbiorców (umieśćmy ich adresy w folderze UDW (CTRL+Shift+B), czyli "ukryta kopia do...") 



Beata Bigda,
Wrocław, kwiecień 2017 - kwiecień 2018

sobota, 24 marca 2018

Myśl dwudziesta piąta z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (25)



Dar wolnej woli umożliwia nam bycie w pełni człowiekiem. 


W uwięzi nakazów, zakazów i restrykcji stajemy się niewolnikami, sterowanymi "odgórnie" w najintymniejszych sferach życia. 


Jaką wartość ma w tych warunkach nasze człowieczeństwo?




Beata Bigda,
Wrocław, 24 marca 2018 roku

piątek, 23 marca 2018

Myśl dwudziesta czwarta z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (24)


W naszym katolickim kraju jaskrawo zaznacza się zupełny brak wiary w zdolność do podejmowania decyzji o swoim życiu
w zgodzie z dekalogiem i własnym sumieniem. 


Tam, gdzie tylko nakazy i represje są w stanie wymusić "jedynie słuszną" postawę życiową - kościół poniósł katastrofalną, druzgocącą porażkę.




Beata Bigda,
Wrocław, 23 marca 2018 roku

piątek, 2 marca 2018

Myśl dwudziesta trzecia z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (23)



Ostatnio męczy mnie to wszechobecne schematyzowanie, uogólnianie, wrzucanie do jednego wora, pod jednym szyldem diametralnie różnych postaci i historii nie do końca odkrytych.


Chrońmy się przed uproszczeniami i wysnuwaniem wniosków na podstawie przypuszczeń. 


Nie oceniajmy kategorycznie przeszłości i cudzych życiorysów, nie grupujmy ich, oznaczając nieprawidłową etykietą, kierując się naszymi uprzedzeniami! 


Zadbajmy o wnikliwe, merytoryczne zbadanie tematu przez autentycznych, a nie "mianowanych" fachowców.


Zresztą publikowanie materiałów bez wcześniejszej rzetelnej analizy już mówi nam o bezwartościowej robocie, na którą nawet lewym zmrużonym okiem nie warto spojrzeć...


Życie nie jest czarno-białe. Mnóstwo w nim sytuacji o sporym stopniu komplikacji.



Beata Bigda,
Wrocław, marzec 2016 - marzec 2018

piątek, 23 lutego 2018

Myśl dwudziesta druga z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (22)


Dzisiaj parę słów o osobistej wolności - wartości cennej zawsze, a szczególnie w obecnej dobie:



Uczciwość wobec siebie oznacza pozostawanie wiernym swoim zasadom -
nie tylko w deklaracjach, ale przede wszystkim w praktycznym życiu. 

Decyzja o byciu "samotnym" w społeczności oznacza uniknięcie podporządkowywania się regułom, narzucanym przez "grupy wzajemnych interesów" i umożliwia zachowanie swojej nienaruszonej, niezależnej tożsamości. 

Jest to warunek utrzymania rzeczywistej, OSOBISTEJ WOLNOŚCI.


Oczywiście taka prawdziwa WOLNOŚĆ sporo kosztuje. 


To kwestia decyzji - na czym nam bardziej zależy i co dla nas ma najgłębszą wartość:

- płytki poklask tłumu karierowiczów i pseudo-kariera,
czy
- RZETELNE, HUMANISTYCZNE ZASADY, OPARTE NA SZACUNKU WZAJEMNYM I SZCZEREJ EMPATII.




Beata Bigda,
Wrocław, 23 lutego 2017 - 23 lutego 2018.

wtorek, 20 lutego 2018

Myśl dwudziesta pierwsza z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (21)




A gdyby tak ci wszyscy, których męczy
żądza sławy niezasłużonej,
przemożne pragnienie zemsty na tych, którzy swoim odważnym życiem udowodnili im, że są podłymi kreaturami, a ich żywot
i tak przepłynie bez pozytywnego znaczenia i budującego śladu
w dziejach ludzkości -

w automatyczny sposób zostali porażeni i ubezwłasnowolnieni swoją własną żółcią, zgryzotą, agresją, chorobliwym egotyzmem, megalomanią i jaskrawym brakiem przyzwoitości?... 

...O ile milej, sympatyczniej i spokojniej by się nam żyło na tej naszej biednej planecie!



Beata Bigda,
Wrocław, luty 2016- luty 2018

piątek, 16 lutego 2018

Myśl dwudziesta z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (20)



Ciągle marzę, że ludzie będą się przynajmniej lubić i wychodzić sobie naprzeciw z małą nawet pomocą. Szczera rozmowa i otwarcie na drugiego człowieka to dziś deficytowe, niedostępne skarby. 



Dookoła mamy za to morze nienawiści, zaciekłości, wrogiej konkurencji - w każdej możliwej dziedzinie. 


Stąd ciągła ludzka skłonność do tworzenia klik wzajemnych interesów i wdrażania podłych programów niszczących tzw."przeciwników" - w każdej społeczności bez wyjątku... 


Przyklaskiwanie plotkarzom i czerpanie obrzydliwej satysfakcji z programowego wyniszczania "wrogów" to dziś norma.



NIE TĘSKNO CI DO PRAWDZIWEJ PRZYJAŹNI, INTELIGENTNY PONOĆ CZŁOWIEKU??? 



PRZYJAŹŃ NIE POLEGA NA JEDNOCZENIU SIĘ PRZECIWKO WSPÓLNEMU WROGOWI.



PRZYJAŹŃ PRAWDZIWA TO WZAJEMNE ZROZUMIENIE I WSPÓŁODCZUWANIE.


Wówczas każdy problem można przedyskutować i nie obrażać się za szczerość.





Beata Bigda,
Wrocław, luty 2016 - luty 2018

Myśl dziewiętnasta z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (19)



Deficyt rzetelnej edukacji
przyczyną katastrof w rozwoju demokracji.





Beata Bigda,
Wrocław, luty 2017 - luty 2018

wtorek, 30 stycznia 2018

Myśl osiemnasta z cyklu: ZAPISKI Z ŻYCIA NA PLANECIE ZIEMIA (18)



Mam taką propozycję: zdaje się, że czas najwyższy nadszedł, by zakończyć już tę narodową manię.
XIX wiek przebrzmiał do szczętu, a w XX stuleciu poczucie dumy narodowej (między innymi) nie przysłużyło się umacnianiu pokojowej atmosfery w Europie i na świecie, o czym wszyscy pamiętamy. 


Czy nie nadszedł moment - pod koniec drugiej dekady XXI wieku - by zacząć traktować naszą swojską Europę jako gniazdo wspólne, złożone z różnorakich miejscowych tradycji, obyczajów, języków, wyznań, ale ze wspólnym mianownikiem - którym jest kultura europejska? 


W samej Polsce mamy mnóstwo różniących się ogromnie nacji: np. kaszubską, śląską, łemkowską, tatarską, itd. 


Architektura, sztuka, muzyka nie znają granic! 


Niechaj tak samo będzie z nami - zjadaczami chleba. A wówczas zaczniemy żyć w swoistym związku krain europejskich, a nie we wrogo, czy nieufnie, czasem z pogardą nastawionych do siebie państwach "narodowych" (które w rzeczywistości takimi tworami homogenicznymi wcale nie są).



Beata Bigda,
Wrocław, styczeń 2018 roku.

środa, 3 stycznia 2018

Zadania dla architektów XXI wieku - odcinek pierwszy (1)


W muzyce współczesnej - coraz ciekawiej,
a CO SŁYCHAĆ W ARCHITEKTURZE? 



Według mnie, oczywiście - subiektywnie:

Architektura - intensywniej, niż inne dziedziny sztuk - szczególnie teraz, w pierwszych dwóch dekadach XXI wieku - musi przejść gruntowną kurację. 
Zwłaszcza, że różni się od pozostałych artystycznych aktywności istotą celu: jest sztuką kształtowania przestrzeni, która służyć ma przecież nieustannie ludziom, z fleksybilną zdolnością przystosowywania do stale zmieniających się potrzeb. 
Muzyka, sztuki plastyczne, teatr, film - towarzyszą nam tylko wtedy, kiedy tego chcemy. 
Architektura otacza nas nieubłaganie w każdym momencie życia, nawet na bezludnej wyspie zbudujemy w końcu jakiś szałas...

Znaczące przeobrażenia stylu życia ostatnimi czasy szczególnie wskazują na potrzebę zmiany podejścia architektów do swych dzieł. 
Niepotrzebne są nam pyszne pomniki ich geniuszu lub obiekty powtarzalne, mieszczące się w uznanym aktualnie "nowoczesnym stylu" (co dzisiaj oznacza w polskich miastach koniecznie czarne, nieciekawe, graniaste bryły z elewacjami ze szkła i metalowych profili). 

Czekamy na wspaniałe obiekty, w których chce się przebywać, uczyć, pracować i odpoczywać -  będąc przy tym coraz bliżej natury, której deficyt, zwłaszcza w dużych miastach, odczuwamy najdotkliwiej.

Przy tym - najtrudniejsze to zadanie dla architekta: by piękna forma szła w parze z wygodą i funkcjonalnością.

C.d.n.

Beata Bigda,
Wrocław, styczeń 2018 roku